niedzielny lifestyle #4 WEEKEND

Witam Cię Czytelniku. 

Zbliża się godzina 20, a ja dopiero zasiadam przed komputerem w celu pisania posta. Znaczy to trochę nie tak. Monitor przed oczyma mam prawie przez cały dzień, jednak z powodu mojego lenistwa (wybacz) nie zabrałam się za to wcześniej.
A więc wczoraj miałam dosyć produktywny dzień. Hm.. nie, jednak znowu muszę sprostować. Produktywny może do końca to on nie był, ale na pewno zalatany. Tak, to jest dobre słowo. O ile w ogóle istnieje. No, mniejsza z tym. Wstałam stosunkowo typowo jak na moje realia w piękny, sobotni poranek. Zjadłam śniadanie, ogarnęłam swój pokój i włosy. Myślę, że mój poranek nie różnił się zbytnio od Twojego, dlatego w szczegóły się wdawać nie będę.
Sobota to jest zazwyczaj mój czas na cardio, dlatego w tym tygodniu postawiłam na rowery. Wybraliśmy się z kolegą na przejażdżkę, zahaczyliśmy w między czasie o Bug, gdzie udało mi się pstryknąć parę zdjęć telefonem. Zanim napiszę ile kilometrów pokonaliśmy mogę podać tylko szacowaną liczbę, Wydaje mi się, że wyszło około 15 km, jednak wolę się upewnić. Dlatego wracam drogi Czytelniku za kilka minut, po dokładnym sprawdzeniu trasy. :D





Jestem ;) Wyszło im blisko 17 km, także nie jest aż tak źle. Po rowerach wróciłam do domu, po czym od razu pojechałam pomóc mamie przy pracy. W okolicy powstał niedawno szlak turystyczny, a dokładniej powstały 3. W związku z tym trzeba namalować oznaczenia. Ponownie przeszłyśmy kolejne kilka kilometrów. Wróciłam do domu i zrobiłam pyyyyyyszną alternatywę dla Reese's. Na pewno pojawi się w swoim czasie na blogu. Później miałam jeszcze kilka niespodziewanych wyjść i w sumie tak minęła mi sobota. Natomiast niedziela.. ah, niedziela. To jest dopiero pokaz. Zamiast zrobić cokolwiek, COKOLWIEK

             leżałam cały dzień w łóżku. :(


Dobra, przyznaję się. Przeleżałam cały dzień na łóżku jak patentowany leń.
Trudno, dzień minął mi nawet nie wiem kiedy, zaraz się skończy. Także trzeba ruszać swoje 4 litery, zrobić tyle ile się da i z pompą zacząć nowy tydzień! ;)
Będzie dobrze :)









4 komentarze:

  1. Bardzo fajnie prowadzisz blog. Miło się czyta to, co piszesz. Nawet najzwyklejszy wpis o spędzonym dniu. :D Z pewnością będę wpadać częściej.
    Pozdrawiam i życzę sukcesów w prowadzeniu bloga,
    Angela :3

    OdpowiedzUsuń
  2. Co do stylu pisania zgodzę się z komentarzem wyżej - widać po tej lekkości jaką przyjemność Ci to sprawia! :)

    Przyznam jednak, że moją uwagę głównie zwróciły zdjęcia. Niezwykle klimatyczne i niebanalne - piękne ! :)

    Pozdrawiam, Iza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję, takie słowa naprawdę potrafią skutecznie zmotywować! :)

      Usuń