4 days in Cracow

*eng below*

Kilka razy dziennie wchodzę na portale z promocyjnymi cenami przejazdów. Nakręcam się, żeby gdziekolwiek wyjechać. Ruszyć tyłek. Nie lubię stać w miejscu, to wypala ze mnie całą energię. Potrzebuję szybkich, widocznych efektów swojej pracy. Jeśli takowych nie widzę – dopada mnie bezczynność. Nicnierobienie.

W ferie pojechałyśmy z koleżanką w miejsce, które chciałam poczuć już od dawna. Celowo piszę poczuć – byłam już parę razy w Krakowie, ale nigdy nie miałam możliwości  tak  naprawdę wejść w głąb miasta, dać ponieść się jego duchowi. 





24 things I've done in 2016

*english below*

Łatwo jest mówić o tym, że prowadzi się własnego bloga. Trudniej jednak jest sprawić, żeby wpisy pojawiały się regularnie i żeby, co najważniejsze, były ciekawe. J
Jeszcze wiele mi brakuje do chociaż najmniejszego zorganizowania mojego życia. Tak, jestem leniem, który potrafi przesiedzieć cały dzień przed komputerem i oglądać 90210. It’s All me.
But wait! Podobno to te najzdolniejsze bestie są właśnie największymi leniami. Więc może jest jeszcze nadzieja.
Ok, będę szczera – jedyną rzeczą, która mnie skusiła, żeby otworzyć okno i zacząć pisać był brak Internetu. Zrobiłam już wszystkie możliwe czynności, zaczynając od oczyszczeniu pulpitu ze zbędnych plików, a i tak nie wiem co ze sobą zrobić. Nawet usiadłam do książek!  Co już jest nie lada wyczynem :P
Od trzech dni leżę w domu starając się pozbyć bólu gardła, chrypy w głosie i cieknącego kataru. Tak, zdążyłam obejrzeć  sezon serialu, wypić 10 herbat dziennie i naczytać się blogów o życiu w LA. Swoją drogą, ciekawe czy tam ludzie chorują? W końcu przy lecie przez cały rok nie łatwo złapać jakieś choróbsko. 





Gdańsk w 3 dni

Cześć.


Jest niedziela. Słońce zagląda do mojego pokoju przez okno, na termometrze ponad 30 stopni. Śniadanie wpadło o godzinie 13. W końcu mamy wakacje. Hm.. znaczy się - ja mam wakacje. W związku z tym kilka dni temu do głowy wpadł mi pomysł wyjechania nad Bałtyk, dokładniej Gdańsk. Szybka decyzja i postanowione - bilety kupione, nocleg zarezerwowany. Wszystko ideolo. 

Dwie młode osóbki zmierzają na koniec Polski.
Plan : Jedziemy po przygodę! 
W poniedziałek wieczorem wsiadłyśmy do pociągu i kierując się w stronę Warszawy zaczęłyśmy trip. Następnie kilka godzin czekałyśmy na autobus, który miał nas zabrać prosto do Gdańska. Koło północy podjechała piękna maszyna i ruszyłyśmy dalej.