Jabłecznik z kaszy jaglanej

Cześć,
za oknem.. czasem słońce, czasem deszcz. Rano wyglądało na to, że pogoda przez cały dzień będzie cudownie wiosenna, dlatego postanowiłam pójść do szkoły bez kurtki. TAK, to był błąd. To był ogromny błąd. W między czasie naszły chmury, wiatr i chłodne powietrze, Wracają do domu szłam jak mały motorek, czym prędzej chcąc dotrzeć w ciepło. Zmarzłam, i to bardzo, a na kolejny raz wolę chodzić z kurtką w ręku :D
Swoją drogą - statystycznie temat pogody jest jednym z najczęściej poruszanych tematów wśród rozmawiających. Oczywiście zaraz po "co u ciebie?" ;) Trzeba również zaznaczyć duży wpływ aury nas otaczającej na samopoczucie. Niejednokrotne badania jasno wskazują, że samopoczucie zależy w ogromnej mierze od tego co się dzieje na zewnątrz. Zazwyczaj deszcz = apatia, senność, a słońce = dobry humor. 


Wracając do tytułu posta.
Moje kulinarne odkrycie miesiąca marzec, czyli jabłecznik z kaszy jaglanej! Kasza jaglana to przede wszystkim bardzo dobre źródło węglowodanów złożonych, czyli tych dobrych. Tych, które rozkładają się w naszym organizmie długo, co za tym idzie - na długo mamy energię. Muszę przyznać, że brakuje mi w tym przepisie białka, a nie chcąc poddawać sproszkowanego białka obróbce termicznej (ponieważ dużo aminokwasów traci swoje wartości już w temperaturze ok. 60 stopni) traktuję to danie tylko i wyłączcie jako substytut "normalnego" ciasta. 


SKŁADNIKI 

♦ 100 g kaszy jaglanej surowej
♦ 2/3 jabłka (około pół kilo)
♦ 1-1,5 łyżki miodu (bądź innego składnika dającego słodycz)
♦ cynamon
♦ opcjonalnie kilka łyżek nasion słonecznika


WYKONANIE

Jabłka zetrzeć na tarce. Połączyć z pozostałymi składnikami. Blachę wyłożyć najlepiej papierem do pieczenia (dzięki temu będzie łatwo wyjąc ciasto). Piec w 120 st. przez około 70-80 minut. (aż brzegi lekko się zarumienią). Odstawić ciasto na bok, aby ochłonęło. Gdy będzie chłodne pokroić na małe kawałki.
Muszę przyznać, że smakuje wyśmienicie z kulką lodów. Waniliowych. Mmm.... :)
Smacznego!





PS. POLECAM 

2 komentarze: