Mleko sojowe jako urozmaicenie diety
Jakiś czas temu z ciekawości postanowiłam kupić mleko sojowe, polecane weganom czy po prostu jako alternatywa dla mleka krowiego. W małym, wiejskim sklepiku znalazłam ten produkt, poszłam szczęśliwa do kasy z koszykiem pełnym innych zakupów. W domu spojrzałam na rachunek i... cena mnie dosłownie powaliła z nóg. Za litr tego mleka zapłaciłam ponad 10 zł. Stwierdziłam - trudno, przynajmniej spróbuję czegoś nowego.
Napój sojowy (tak jest napisane na opakowaniu) co prawda od razu mi posmakował, lekko słodki płyn, naprawdę przepyszny (!) z płatkami owsianymi i żytnimi :) Jednak patrząc na skład można tam doszukać się oprócz wody i soi masę innych składników (nie tylko słodzących), co jest kolejnym - zaraz po cenie - minusem. Z produktem tym postanowiłam się pożegnać i więcej po niego nie sięgać.
Przypadkowo ostatnio dowiedziałam się, że bardzo tanim kosztem i całkiem szybko można przygotować mleko w domu. Jako, że jestem ciekawskim człowiekiem od razu poleciałam do sklepu po soję, a już kolejnego dnia siedziałam w kuchni :)
Czy soja jest zdrowa?
Roślina ta zawiera bardzo dużo pełnowartościowego białka, nienasyconych kwasów tłuszczowych, egzogennych witamin z grupy B (czyli takich, których organizm nie potrafi sam wyprodukować i musi je dostarczać wraz z posiłkiem). Ponad to produkty sojowe obniżają poziom cholesterolu, łagodzą objawy menopauzy czy chronią przed miażdżycą i chorobami serca. Niestety - soja, którą możemy kupić w sklepach jest najczęściej rośliną modyfikowaną genetycznie. Na świecie nie ma badań, które by potwierdzały bądź zaprzeczały szkodliwość produktów modyfikowanych, ale pamiętajcie - przezorny zawsze ubezpieczony ;) W sklepach ze zdrową żywnością można znaleźć soję w upraw ekologicznych. Coraz więcej mówi się także o negatywnym działaniu soi, m. in. jest odpowiedzialna za zmniejszanie się płodności u mężczyzn czy nieprawidłowościami w rozwoju dzieci. Moim zdaniem podstawowym wyznacznikiem przy doborze produktów w diecie jest różnorodność. Dlatego jeśli raz na jakiś czas na waszych stołach zagości ta roślina możecie być pewni, że dostarczy masę zdrowych składników, a z tymi, które powodują skutki uboczne organizm poradzi sobie sam ;)

SKŁADNIKI
♦ 150 g soi
♦ 1 litr wody
♦ 1 opakowaniu cukru waniliowego
WYKONANIE
Soję namoczyć na minimum 12 godzin (najlepiej na noc), po tym czasie należy odcedzić soję, dodać szklankę świeżej wody i zmiksować na gładki płyn. Do masy dodać pozostałą ilość wody (czyli około 3 szklanki) i gotować przez 30 minut. Podczas gotowania trzeba bardzo często mieszać, pilnując, żeby piana nie wykipiała (piana potrafi podnieść się tak szybko jak w mleku krowim). Lekko przestudzone mleko przelać przez gazę lub sitko w bardzo drobnymi oczkami, masa, która zatrzyma się na gazie to okara.
Nie wyrzucajcie okary, można z niej przygotować różne potrawy, m. in. kotlety sojowe czy ciasteczka. Osobiście zrobiłam sernik z tego przepisu, który serdecznie polecam, ponieważ jest po prostu obłędny! :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz